Robert Kasprzycki - Jak piłka od lustra

Tekst :

Chaos ich rozmów o dzieciach
ratach kredytach i śmieciach
o płodach i prześwietleniach
o sofach szafach i cieniach
do powiek o blaskach życia
o złych tendencjach do tycia
o meblach garach panelach
o określonych dość celach

Nie dotyczą mnie nie dotyczą mnie
odbijam się od nich jak piłka od lustra
odbijam się od nich jak czkawka i śmiech
w tę przestrzeń za którą już tylko jest pustka

Chaos ich rozpraw o sosach
sałatkach ciastach i głosach
na temat wszelkich zagadnień
czy szyling szwajcarski spadnie
o samochodach i wieżach
z przedmiotów z ziemi do nieba
kiedy morale masz słabe
języki płomieni Babel

Kosmos tych myśli o śmierci
błądzi kto inaczej twierdzi
tylko mnie zbliża do światła
z powieką miękką jak atłas
upijam się gorzkim ginem
lecz zanim wszystek odpłynę
dopadnie ich tamten schemat
gdy śmierć zamieni mnie w temat

Inne utwory

  • Ballada o mieście
  • Kosovo I
  • Światopodgląd
  • Jestem powietrzem
  • Dbaj o czystość
  • Chory krajobraz
  • Z ruchu moich ust
  • Prorok nieśmiałych
  • Byle do jutra
  • Zapiszę śniegiem w kominie
  • Wiara nadzieja miłość
  • Ja nie śpię ja śnię
  • Na krawędzi dnia
  • Mam wszystko jestem niczym
  • Remis II
  • Oko opaczności
  • Losowe utwory

    Mystic love

    Now s the time
    Just come with me
    Gonna show you
    Everything I ve seen
    Have you ever
    Had a dream
    Never be alone
    Just come with me

    All around the world
    With every need
    Just look in my eyes
    and you ll find me near

    All around the world...

    Beyond death

    Good turns to hellish evil in one dark bloody night
    Now there is satan s darkness where there once was god s light
    Evil ones watch as the holy church goes up in flame
    God deserts his people and gone back from where he came

    Slaughter the good and holy cast then to the...

    Co chcę ci dać

    Jeśli coś Ci mogę dać
    To nie oczekuj stów
    Wielkich i mądrych słów
    Co przywrócą światu ład

    Chcę rozpalić morze nim
    Nadciągnie wielki chłód
    Nim codzienność wróci znów
    Do znajomych dobrze miejsc

    Nie obiecam więcej niż
    Więcej niż jeden...

    Rad słucham

    Rad słucham, co mi tu świadczycie
    lecz mędrszy z tego być nie umiem
    ot, wedle tego, co mówicie
    jeżeli dobrze was rozumiem

    Trzeba miłować godne panie
    jakże, skąd wiem ja, czy te gniotki
    które dziś wszystkim są tak tanie
    takoż nie strzegły kiedyś cnotki

    Tak, żyły w cnocie...

    Gumno moje ojczyste

    Gumno moje ojczyste, Kordianie i Chamie
    Dobrze żyje kto kradnie i bezczelnie kłamie
    Baby nasze są piękne, a chłopy są duże
    Nic dziwnego, że ciurkiem robim za przedmurze
    Ciągle nas ktoś leje, z Zachodu lub Wschodu
    Wybijając do nogi sporą część Narodu
    Ale mniejsza o straty, tu liczy się męstwo
    Choć dopiero za grobem czeka nas zwycięstwo...