Robert Kasprzycki - Ballada o mieście
Tekst :
Dzień znów kończy się patrzeniem w sufit
jego biel rozjaśnia nocny spleen
miast śpi swym snem kamiennych żółwi
palcem w ciemność kreślę rejestr swoich win
Znów patrzyłem wokół lecz nie zobaczyłem
co być może dostrzegłby najgłupszy z was
że zdeptałem to co sam stworzyłem
długo budowany hermetyczny świat
Przez brudne czyny plugawe rozmowy
dzień conocny i codzienną noc
zawsze winny i ciągle bez winy
między prawdą a kłamstwem przenikam jak kot
Z obrzydzeniem patrzę w otępiałe twarze
bagnem bzdur bełkocze ten pijany tłum
pomiędzy rynsztokiem a świętym ołtarzem
płyną brudną lawą niby Styksu nurt
I nierozgrzeszony w swojej nienawiści
usta mam skrzywione w paroksyzmie słów
że ten senny koszmar nigdy się nie wyśni
bo jest przebudzeniem z koszmarnego snu
Przez brudne czyny plugawe rozmowy
dzień conocny i codzienną noc
zawsze winny i ciągle bez winy
między prawdą a kłamstwem przenikam jak kot
Inne utwory
Kosovo I Światopodgląd Jestem powietrzem Dbaj o czystość Chory krajobraz Z ruchu moich ust Prorok nieśmiałych Byle do jutra Zapiszę śniegiem w kominie Wiara nadzieja miłość Jak piłka od lustra Ja nie śpię ja śnię Na krawędzi dnia Mam wszystko jestem niczym Remis II Oko opaczności Losowe utwory
Now it s getting cold
and here comes my nightmare
oh! If I could take time back
I wouldn t do what I did
now it s too late, now it s so hard
I m not ready to go.
Wait a minute, wait a second
just give me time...
CHEAP THRILLS IN THE BACK OF MY CAR
CHEAP THRILLS, HOW FINE THEY ARE
CHEAP THRILLS UP AND DOWN MY SPINE
I NEED IT, I NEED IT, CAUSE IT FEELS SO FINE
CHEAP THRILLS ALL OVER THE SEAT
CHEAP THRILLS, YOUR KIND OF...
Gumno moje ojczyste, Kordianie i Chamie
Dobrze żyje kto kradnie i bezczelnie kłamie
Baby nasze są piękne, a chłopy są duże
Nic dziwnego, że ciurkiem robim za przedmurze
Ciągle nas ktoś leje, z Zachodu lub Wschodu
Wybijając do nogi sporą część Narodu
Ale mniejsza o straty, tu liczy się męstwo
Choć dopiero za grobem czeka nas zwycięstwo...
Który to raz wołam
Pachnę i wołam
Jestem jak liść
Zmieciony od drzwi
Wołam
Zabierz mnie, nie połam
Pragnę Cię, wołam
Tylko głaszcz
Z Twej dłoni mój płaszcz
Bo kiedy tu jesteś, to jak powietrze
To jak huśtawki podniebny lot
I znów napotkane ramiona same
Unoszą nas do mnie, to stąd o krok
Letnio Tobie ze mną nie będzie
Zrobię tak, by było najgoręcej
Letnio...
You See Yourself Being So Small
Running Into Every Brick Wall
It s Not As Far As You Can Go
The Road Is Twisting Turning
A Life Is Living Learning
There s So Much More For You to Know
[chorus]
If You Could Lock the Past Away
Step Back Through the Doorway
This Ride Has Just Begun
If I Could...